Kiedy byłam bardzo mała…tak swój artykuł o pieniądzach zaczyna specjalistka od kasy: Ewa Tyralik.

.

No cóż,  wiele w naszym życiu zaczyna się już w dzieciństwie. I nie chodzi o to, by oskarżać rodziców, dziadków czy jeszcze kogoś innego o to, jak nam się w życiu wiedzie. Zależy mi na tym, by podkreślić, że taki jest proces dorastania, a to co nam się przydarza ma wpływ na dalszą drogę i dzięki temu możemy rozwijać się. Zapraszam do czytania.

Kiedy byłam bardzo mała niewiele było w sklepach. Dlatego mama, która potrafiła uszyć piękną sukienkę, stanowiła skarb. A taka sukienka to było COŚ. Przynajmniej dla wszystkich cioć, które cmokały z zachwytem i co chwila mówiły: „Jaka lalunia!”, „Tylko nie wybrudź tej sukieneczki. Jest taka śliczna…!”.

.

Kiedy byłam nastolatką, rodzinny przekaz na temat ubierania się bardzo się zmienił.

.

„Stanie godzinami przed lustrem jest puste. To strata czasu”, „Są ważniejsze rzeczy do zrobienia niż wygląd”, „Zajmij się nauką zamiast wdzięczeniem się”. Gdzieś pod spodem czaił się przekaz – nie wprost wyrażany – że strojenie się jest walką o uwagę facetów. A to i umniejszające, i czasem… niebezpieczne (gdy spódnica jest za krótka, można usłyszeć gwizd panów pracujących na budowie, niewybredny epitet ze strony pani od chemii, a nawet dowiedzieć się, że zaczepki to twoja wina, bo „wyglądasz jak lafirynda” – tak się wtedy mawiało).

.

Kiedy dorosłam, nie było łatwiej.

.

Z jednej strony nie cierpiałam tego, że jesteśmy oceniani „po wyglądzie” (więc w ramach buntu najchętniej nosiłam dżinsy i zwykłą koszulkę no name), z drugiej – gdzieś tliła się myśl, że jednak ubieranie się ma wiele wspólnego z tym, co o sobie myślę, jak siebie traktuję, jak o siebie dbam i na co sobie pozwalam. Ubranie mówi nie tylko o tym, ile na siebie wydaję, lecz także – w sensie bardziej metaforycznym – czy stawiam siebie na początku, czy na końcu domowego „łańcucha pokarmowego”. Bo liczba kobiet, które wydadzą każde pieniądze na urocze ubranko dla niemowlaka czy martensy dla nastoletnich dzieci, zamiast kupić sobie nowy, wymarzony trencz na wiosnę, zawsze dawała mi do myślenia.

.

To niesamowite, jak przekonania i echo dzieciństwa odbijają się w naszym stosunku do ubrań.

.

W mojej pracy jestem panią od wszelkich konfliktów i dogadywania się: ze sobą, z innymi, z ważnymi dla nas sprawami. Interesuje mnie również temat kobiecego układania się z pieniędzmi. Gdy wraz z Izą Kaźmierczak tworzyłyśmy projekt „Jestem bogata”, przyglądałyśmy się sposobom budowania związków z pieniędzmi. Wyodrębniłyśmy cztery najczęściej powtarzające się wzorce: chomiki, motyle, mikołaje i strusie. Dzisiaj postanowiłam przyjrzeć się im w kontekście ciuchów.

.

Czasem spotykam osoby, które nie mają problemów z płynnością finansową, na koncie mają sporo oszczędności, a jednocześnie nie znoszą wydawać pieniędzy na siebie.

.

Podobają im się różne rzeczy; marzą o nich, z tęsknotą patrzą na interesująco ubrane kobiety, ale jakiś wewnętrzny głos mówi im: „Nie”. Te osoby to z dużym prawdopodobieństwem chomiki, które czują ogromne napięcie związane z wydawaniem pieniędzy, wręcz bolesny przymus oszczędzania oraz ciągły niepokój i lęk o przyszłość finansową. Patrząc na nie, niełatwo odgadnąć ich status finansowy, zwłaszcza że same z trudem cieszą się swoimi sukcesami, celebrują je i doceniają siebie (z tego powodu świat niekiedy nie docenia ich wkładu).

.

Czasem rozmawiam z kobietami, które miło jest mieć w pobliżu, ponieważ są wyczulone na potrzeby innych.

.

W naszej typologii to mikołaje. Mikołajowemu podejściu do pieniędzy może towarzyszyć postawa: „Kupię to teraz, a o płaceniu pomyślę potem”. Ich szafy bywają przepełnione, a mimo to kobiety twierdzą, że nie mają co na siebie włożyć. Bo nie są to ciuchy, które pasują im z głębi serca; ich energia nieustannie kieruje się ku potrzebom innych (i kolejnym cudnym śpioszkom dla malucha albo spódniczce bombce dla córki). Gubią się w swoich potrzebach albo nie mogą się nimi zająć.

Wreszcie mamy motyle, które głoszą: „Pieniądze nie są w życiu najważniejsze”. Choć jest im z pieniędzmi nie po drodze, paradoksalnie temat ten jest w nich ciągle obecny. Często obierają strategię buntu wobec „całej tej mody” i strojem podkreślają swoją niezależność wobec „systemu”.

Wreszcie strusie, które lubią korzystać z pieniędzy, ale nie lubią się nimi zajmować. To ten typ, który ma pieniądze, ale zapomina na czas zapłacić rachunki. Wiedzą, jak zajmować się kasą i mnożyć dobrobyt, ale często tego nie robią. Ponieważ strusie lubią dobrobyt, widać to także w ich szafach.

Niedawno na wystawie „Dali konta Warhol” przeczytałam zdanie przypisywane Salwadorowi: „Podstawą wszelkich zwycięstw jest ubranie”. I coś w tym jest. Znam wiele osób, które swój wygląd traktują jak oręż – choćby w środku było pusto i smutno, na zewnątrz widać siłę i blask. Do naszej finansowej klasyfikacji dodałabym więc także rycerza.

Na szczęście w życiu rzadko coś bywa tylko dobre albo tylko złe. Tak samo jest z finansowymi osobowościami. Bo wszystkie, oprócz możliwych pułapek, o których wyżej napisałam, mają duży potencjał.

.

A skoro tak, to może fajnie byłoby pomyśleć o tym, jak wyglądałaby Twoja szafa, gdybyś w dbaniu o swój ubiór była:

.

– zapobiegliwa jak chomik;

– szczodra jak mikołaj;

– wyluzowana wobec „systemu” jak motyl;

– lubiąca komfort jak struś;

– zdeterminowana jak rycerz?

Ewa Tyralik Prowadzi firmę od 15 lat. Wtedy odeszła z medialnej korporacji, bo urodziła wyczekaną córkę. Przez osiem lat była współwłaścicielką butiku PR (obsługującego m.in. TVN, TPV, Agorę, Zwierciadło, Itakę, Travelport i innych dużych klientów). Następnie odkopała marzenia z przeszłości i: została partnerką w Dojrzewalni Róż; wspierała rozwojowy festiwal dla kobiet Progressteron, od którego zaczęła się jej własna droga rozwojowa; założyła rozwojowy e-magazyn endorfina; pracuje z ludźmi jako rekomendowana przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne trenerka komunikacji.

Napisała poradnik „Ewka, co cię ugryzło? Jak się zrozumieć i porozumieć”.

Z pasją bada kobiece relacje z pieniędzmi w ramach projektu Jestem Bogata (razem z Izą Kaźmierczak). 4 lata temu urodziła drugą córkę.

Zaprasza na ewatyralik.com i jestembogata.pl