Dziennik osobisty, czyli co się w głowie namieszało.

Marzec 2020

Od kilku lat. Może już 5 albo więcej lat, piszę dziennik wdzięczności. Codziennie zapisuję za co jestem wdzięczna. Czasem to są zwykłe rzeczy: jak dach nad głową czy spacer z psem. Ale czasem, to jest wdzięczność za to, że gdy przytulam się do męża to wciąż czuję mrówki w ciele albo, że ktoś napisał do mnie z podziękowaniem za książki.

Luty 2020

Doktor Christiane Northrup (autorka: Ciało kobiety. Mądrość kobiety) podzieliła się jakiś czas temu pomysłem na budowanie miłości własnej. Spróbuj!

Codziennie stajesz przed lustrem, patrzysz sobie głęboko w oczy, bierzesz wdech i z przekonaniem mówisz:

Kocham Cię.

I tak przez 30 dni. Nic więcej.

Styczeń 2020

Gdy miałam trzy lata zachorowałam na raka. 

W latach osiemdziesiątych, rodzicielstwo bliskości nie maiło racji bytu, wiec spędziłam 2 miesiące na oddziale onkologii bez mamy i taty. Rodzice nie mogli przebywać  ze swoimi dziećmi na oddziale. Nikt nie pamięta ile dokładnie czasu tam byłam. Moi rodzice wyparli ten czas z pamięci na długo.  Przypadkiem dowiedziała się o tym, co tak naprawdę się wydarzyło, gdy miałam szesnaście lub więcej lat. Byłam zupełne zdrowa, ale strach tamtego czasu pozostał w moich rodzicach i we mnie. Byłam wycofana i nieśmiała, a oni bali się nieustannie że: coś mi się stanie. Słyszałam to bardzo często.

Od zawsze, a może właśnie od czasu w szpitalu, chciałam być karateką.  Bruce Lee i Jean Claude van Damme byli moimi idolami. Serwowałam długie kopniaki z obrotem mojemu bratu, do czasu aż zaczął mi oddawać. Często śniłam o kobiecie. Stała w szarych, szerokich spodniach z płótna, białej koszuli i kimonie z materiału identycznego jak spodnie. Prawą nogę lekko wysuwała do przodu w wykroku, obie dłonie przenosiła na prawą stronę a w nich trzymała połyskujący miecz z ostrzem skierowanym do góry. Miała długie, siwe włosy spływające po ramionach, spokojna twarz z odrobiną zmarszczek wokół oczu. Czoło miała gładkie, oczy niebieski i bardzo mi się podobała. Marzyłam by być jak ta kobieta. Nie znałam takich kobiet, nie było ich w książkach które znałam, nie było ich filmach o bohaterach.

Gdy dziesięć lat temu, stanęłam nad brzegiem Bałtyku w białych, szerokich spodniach, niebieskiej koszuli z kapturem i białym szafraku z drewnianym mieczem japońskim w dłoni, pomyślałam, że moje marzenie się spełniło. 

Grudzień 2019

Pierwszy raz kubeł zimnej wody, moje EGO dostało lata temu, gdy przeczytałam książkę, którą napisał  Ken Willber. Jej tytuł brzmiał: Boomerities. W skrócie, książka pokazuje współczesny świata rozwoju osobistego, czy jakiś rodzaj tendencji w nim. A mianowicie: ganiasz z warsztatu rozwojowego na warsztat, a w między czasie psychoterapia, praca z ciałem i medytacja, tarot i inne numerologie. Dodatkowo stosujesz NVC, NLP, reiki, dwupunkt i inne tajemniczo brzmiące podejścia. Nie zrozum mnie źle, nie mam nic przeciwko rozwojowi osobistemu, sama zaliczyłam niejeden warsztat czy szkolenie. I niejeden  z nich polecam, ale z umiarem i troską o siebie i swój portfel.

Rozumiem, że współcześnie czasem rozwój osobisty traktujemy jak jedzenie typu fast food: szybko i dużo. I wydaje nam się, że na pewno pomoże. Już zawsze będziemy piękni, młodzi, bogaci, a praca będzie dawała nam jedynie sens i radość, bez stresu czy zbędnej biurokracji.

Guzik prawda!

Od jakiegoś czasu nie chodzę na warsztaty rozwoju osobistego. Czułam się jak worek pełen ziemniaków, do którego ktoś na siłę wpycha kolejne warzywo, a on pęka w szwach. I mało tego, chełpiłam się, że tak wybrałam, że jestem lepsza, bo teraz robię sobie detoks od warsztatowania się. Nie potrzebuję tego!

I pewnej nocy obudziła mnie myśl: Zachowujesz się jakbyś pozjadała wszystkie rozumy. To był ten kolejny raz, kiedy (mam nadzieję) mój wewnętrzny narcyz dostał kopa w dupę.

Listopad 2019

Co by powiedział o tobie twój pies? Albo twoja przyjaciółka? Co mówi, gdy widzi cię bez makijażu albo w codziennych ciuchach? Czy to ma znaczenie? Czy się liczy? Opowiedz o sobie oczami przyjaciela, wroga lub zwierzęcia. Co w tobie lubi? A czego nie lubi? Dlaczego się przyjaźni właśnie z tobą? A co mówi, gdy słyszy że nie jadasz śniadania, a  w zamian za to pijesz kawę i w piżamie palisz papierosa na mrozie?

Ja biję na alarm, wkurzam się. Wiem. Wiem. Każdy  człowiek realizuje swoje potrzeby jak umie i chce. Jedną z moich nadrzędnych wartości jest troska. Dlatego nie umiem przejść spokojnie obok mówienia o sobie, że jestem głupia albo gruba. Nie umiem nie reagować, gdy ktoś z mi bliskich osób nie dba o ciało albo o zdrowie. Denerwuje mnie, gdy widzę swoją przyjaciółkę z papierosem na mrozie bez skarpet, a jedynie w samych kapciach. Dlaczego?

Bo moje doświadczenie jest takie, że gdy nie dba  o siebie, to za chwilę zabraknie jej czy jemu siły na kontakt i relację ze mną czy innymi ludźmi. Zmęczenie, otumanienie, brak energii, frustracja i krytycyzm: oto co wkrada się w świat ludzi, gdy nie dbają o siebie regularnie. Czy to egoizm? Nie wiem, może.

Wrzesień 2019

Dziś podzielę się z Tobą czymś co przeczytałam ostatnio.

Znasz opowieść o japońskim mistrzu uczącym, czym jest zen? Jeśli nie, to posłuchaj. Pewnego dnia mistrz przyjmował naukowca, który przyszedł, żeby dowiedzieć się czegoś o zen. Mistrz z pieczołowitością przygotował herbatę. Gdy zaparzyła się, napełnił gościowi filiżankę, ale nie przestał nalewać, kiedy woda utworzyła menisk, a następnie zaczęła ciec na spodeczek i matę. Naukowiec przyglądał się temu skonfundowany, aż w końcu nie mógł już dłużej znieść widoku przelewającej się wody i powiedział do skupionego mistrza: „Przelałeś, mistrzu. Wybacz, że ci o tym mówię, ale więcej już się do filiżanki nie zmieści”. Mistrz przestał nalewać, odstawił czajniczek i patrząc gościowi w oczy z tajemniczym uśmiechem powiedział: „Mój drogi, twoja głowa jest jak ta filiżanka. Masz umysł pełen opinii, domysłów i przypuszczeń. Jakże mam pokazać ci, czym jest zen, jeśli najpierw nie opróżnisz filiżanki?” 

Naukowiec był mądry – zrozumiał. 

Dlaczego o tym mówię? 

Bo dziś, w dobie mediów społecznościowych  nasze głowy pełne są opinii i wyobrażeń na temat samych siebie i innych. Na temat tego jak trzeba i należy wyglądać, zachowywać się, pracować, co jeść, jak spędzać czas oraz co myśleć.

Lipiec 2019

Wydawało mi się, że umiem słuchać siebie i innych. Medytuję, badam swoje ciało, uczę się empatii….bla bla bla…ale bywa, że nie słyszę wszystkiego. Moja biologia się zbuntowała. Wygląda na to, że moje mistrzostwo w dbaniu o sobie jest niewystarczające, bo ciało potrzebuje więcej luzu, relaksu i uwagi. Moja tarczyca się ‘psuje’, to sygnał ode mnie do mnie o uważności.

Jeszcze więcej uważności?

Poszłam do specjalistki. Zalecenia? Między innymi regularnie wizyty…. W lesie. W lesie!!! Nie u psychologa. Nie u masażysty. Nie na siłowni. Tylko w lesie. Jak dla mnie zalecenia szyte na miarę, bo mam kłopot z braniem leków hormonalnych.

Dość długo las ‘przegrywał’ z pracą czy obowiązkami. Potraktowałam, więc las jak spotkanie biznesowe i umawiam się na konkretną godzinę z drzewami.

Witaj. Mam na imię Aneta. Piszę dla dzieci i dorosłych

Mój dziennik jest fragmentem moich zapisków, przemyśleń i zainteresowań. Jeśli chcesz czytać więcej, zapraszam Cię do czytania newslettera StyLOVE Listy Elektroniczne. To listy, które raz w tygodniu wpadną do twojej skrzynki na elektroniczne listy by poprawić Ci nastrój. 

 

Dziękuję za ostatni list. Wzruszył mnie, bo ja dopiero niedawno odkryłam, że mogę dbać o siebie. Tak długo dbałam głównie o innych.

∼ Monika K.

Aneta, twoje listy, teraz w tym czasie, są dla mnie jeszcze większym doładowywaczem dobrej energii. Takim dobrym paliwem na cały dzień czy dni. Czasem kierunkiem działania, złapania optyki, w którą stronę iść…

-Sylwia