Zaznacz stronę

Co dobrego możesz zrobić dla siebie w nowym roku, zanim wpadniesz w wir pracy, zabiegania i codziennej rutyny? Ranking okropnie osobisty.

 

 

1. Kup sobie nowy stanik. Ładny i wygodny. Koronkowy czy bawełniany? Zdecyduj. Ważne aby zbierał biust i nadawał mu kształt. I aby Ci się podobał. Bo nawet gdy stanika nie widać, zauważalne jest, że Ty dobrze czujesz się ze sobą. Wyciągnięte i podarte staniki – do kosza.

2. Ruszaj się! Joga, bieganie, siłownia, spacer – wybierz, co najbardziej Ci pasuje. Dotlenione ciało, poprawiona kondycja skóry, kształtny tyłek.. Wymieniać jeszcze?

3. Używaj nici dentystycznej. Regularnie odwiedzaj dentystę i dbaj o zęby. Zadbany uśmiech to sto punktów do atrakcyjności i dobrego samopoczucia. Czy gwiazdy seriali byłyby tak elektryzujące, gdyby nie miały zadbanych uśmiechów?

4. Poszukaj dobrej krawcowej. Ubrania zwykle są szyte na wzorcowe figury, a przecież każda z nas jest inna. Poza tym zmieni się sylwetka, zmieniają się proporcje. I nie chodzi tylko o starzenie się, ale o różne potrzeby na każdym etapie naszego życia. Dobra krawcowa zbierze, gdzie trzeba, skróci albo wszyje klin tam, gdzie chcesz mieć odrobinę luzu.

5. Uśmiechaj się. Do siebie. Do innych. Do dziecka. Do swoich krytycznych myśli. Gdy stajesz przed lustrem w ubraniu, które właśnie wybrałaś, a na twojej twarzy pojawia się uśmiech, masz wszystko, czego Ci dziś potrzeba. Hej, przygodo i miłego dnia!

6. Odwiedzaj planetę dobrych myśli. Pozytywne myślenie zmniejsza zmarszczki na czole. Gdy wszystko idzie źle, ubierz się tak, jakbyś szła na randkę z najpiękniejszą kobietą na świecie – ze sobą. To pomaga!

7. Noś wygodne buty. Ja lubię sportowe – do sukienki, do spodni, do marynarki. Pobaw się sportowymi butami. Być może odkryjesz, że nie są dla Ciebie, a być może się mylę. Na zachętę dodam, że według mnie sportowe buty odmładzają i dodają wigoru. (O tym, jak kiedyś wypadłam z autobusu, zamiast wyjść z niego jak człowiek, bo miałam za wysokie dla siebie obcasy, piszę tutaj).

.

Na początku każdego roku robię sobie mapę marzeń lub maluję obraz. Przypomniałam sobie, że kocham Kena Wilbera. Marzę o tym, aby moje książki zostały przetłumaczone na tak wiele języków jak jego opasłe tomiska. Nierzadko czytam to, co Ken napisał. Nie rozumiem, wracam i trawię, a po jakimś czasie mam jak pomysłowy Dobromir: zapala się lampka, czuję i rozumem. Jego Małżeństwo rozumu z duszą czy Jeden smak to książki, które czytałam do poduszki. W łóżku byłam ja, był mój mąż i był Ken Wilber.

.

I tak sobie myślę na początek roku, że warto spojrzeć na to, co mądrego wymyślił Ken. Pisze on o zintegrowanym rozwoju człowieka – i za to go kocham. Gdy odkryłam go kilka lat temu, poczułam, że odnalazłam swój kompas. Trenerzy czy coachowie mówią o narzędziach, metodach, bla, bla, bla, a jak mam taki swój sposób, pożyczony na zawsze od kolegi Kena. I lubię na początku roku zrobić sobie taki plan i namalować do niego mapę marzeń lub dołączyć inny obrazek.

.

Ale tak zupełnie poważnie: zintegrowany rozwój człowieka to mapa, która może wiele pokazać. Mnie co roku pokazuje, gdzie jestem, oraz pomaga zdecydować, dokąd chcę iść.

.

Cztery obszary rozwoju zintegrowanego:

.

ja i moje ciało: ruch/sen/odżywianie/uważność na ciało

ja i relacje z innymi ludźmi – to mogą być rodzina/przyjaciele/koledzy/dzieci/ktoś ukochany

ja i moja praca/moje zainteresowania/to, co daje frajdę/co lubię/co mnie kręci i podnieca

ja i społeczeństwo/świat/przyroda/środowisko

.

I tak na przykład dzięki tej mapie kilka lat temu zdałam sobie sprawę, że w relacji z ciałem najbardziej potrzebuję sypiać co najmniej 7 godzin, a dla środowiska mogę regularnie segregować śmieci i nie marnować wody.

A Ty?

Pozdrawiam noworocznie.

Foto: Magdalena Trebert