Zaznacz stronę

Praca nad wyglądem może stać się początkiem drogi rozwojowej, uczenia się siebie i poznawania swoich potrzeb.

Ubiór jest także naszą symboliczną granicą; czasem chcemy się w nim schować, a czasami „uzbroić” przed ważną rozmową z szefem, co nie oznacza czarownych szpilek czy karminowych ust. Wygląd jest tym, co mówimy o sobie innym; to wybór dokonywany codziennie. Może podkreślać. Może budować poczucie wartości. Może wspierać. Może bawić i dawać przyjemność.

Trzy mity o stylistkach:

1. Zawsze jest świetnie ubrana.

Co znaczy świetnie? Styl i upodobania to bardzo indywidualna sprawa. Zależy od gustu i upodobań. Dobrze ubraną może być każda z nas, zależy to od świadomości sylwetki, zasad ubioru i etykiety. Gdy byłam na studiach, kupiłam sobie buty na zbyt wysokich dla mnie obcasach. Ale takie były modne, takie mi się podobały. Gdy stanęłam w nich przed lustrem w sklepie, prezentowały się wyśmienicie. Znacznie trudniej było w nich chodzić. Pewnego razu zamiast wyjść z autobusu jak człowiek, wypadłam na chodnik. Wyszłam z tego bez szwanku – bez złamań i otarć – ale od tamtej pory dwa razy zastanowię się, zanim kupię rzecz, która jest trendy: buty na bardzo wysokim obcasie, bardzo obcisłe spodnie czy gryzący sweter, który jest must have ostatniego sezonu.

2. Krytykuje ubrania które masz w szafie, potem  wyrzuca je i zabiera na zakupy. Po czym namawia do odchudzania, krytykuje to, jak wyglądasz.

Praca stylisty czy personal shopperki jest nieodzownie związana z pracą na relacji z klientem. Ważna jest więc chęć wsparcia i sympatia. Jeśli stylistka wykonuje swoją pracę tylko dla pieniędzy, to zła informacja jest taka że, klientka będzie to czuła. Nie chodzi o to by robić to, co się robi za darmo. Nie chodzi też o pracę charytatywną. Bywają jednak klientki z którymi nie ma tzw. „chemii”.  Według mnie jest tak, że możemy pracować z ludźmi, z którymi znajdujemy wspólny mianownik, które lubimy, czujemy sympatię. Unikam ogałacania szafy ze wszystkiego co tam jest, tak, że klientka zostaje z niczym. Ubrania wyrażają emocje, to jaka jestem i nawet jeśli już nie są aktualne, bywa że ubrania przywodzą wspomnienia, czy ważne relacje. Nie chodzi o to by się nie rozstawać z rzeczami, szczególnie jeśli już nie cieszą, nie pasują do sylwetki czy są zniszczone. Chodzi o to by żegnać się z nimi w szacunku. Zwykle kobiety, które decydują się na spotkanie ze stylistką, są gotowe na zmianę, ale same bywają zaskoczone, tym co znajdują i emocjami które się pojawiają. Może to być radość i zabawa, lecz także smutek czy niepokój. Zachęcam Cie do przeczytania mojego wpisu na temat robienia zakupów.

3. Spotkanie ze stylistką jest bardzo drogie i dla elity.

Ceny usług stylistki za godzinę  to ceny porównywalne do usług  coach’a, stomatologa, trenera osobistego, psychoterapeuty, wizyty u masażysty czy wziętego  fryzjera. Do usług stylistki trzeba dodać ceny zakupów, lecz budżet ustala klientka. Przed zakupami ze stylistką, warto zrobić przegląd szafy. Dzięki niemu ułatwisz sobie podejmowanie decyzji dotyczących wydawania pieniędzy w galerii handlowej czy sklepach online.

Ubiór jest formą uczenia się siebie i  nieraz cieszy. Dlatego nie warto nakładać na siebie kolejnego wymogu, wyzwania; ubieranie się ma być zabawą i czasem poświęcanym sobie. Podobnie zakupy. Są ludzie, którzy ubieranie się i modę mają w nosie, innym z kolei sprawia przyjemność i jest rodzajem właśnie zabawy i czasu z samym sobą.

Stylistka radzi: ołówkowa spódnica.

Spódnica ołówkowa, to taka która sięga dokładnie do połowy kolana lub 5 cm nad nim. Odpowiednia długość zależy od figury i długości nóg. Prawda jest też taka, że pasuje każdej sylwetce. Jeśli jesteś bardzo niska i chcesz założyć spódnicę w kolano, włóż buty na obcasie w naturalnym kolorze (nudge lub beż). Wysokie panie mogą założyć każdą z długości. Uważaj jednak, na to by spódnica nad kolano nie okazała się spódnicą mini. W latach 50-tych XX wieku, to ulica dyktowała modę. W owym czasie projektantka Mary Quand w swoim studiu w Londynie wymyśliłam mini, czyli krótką spódnicę, sięgająca 7 cm nad kolano. W tym samym czasie we Francji, Andrè Courrèges wpadł na podobny pomysł. Które z nich jest prawdziwym twórcą mini? Nie wiadomo. Można jedynie pomyśleć, że świat i  kobiety potrzebowały takiego ubrania. Takiej spódnicy nie noś w biurze, szczególnie, gdy obowiązuje dress code. Dobrze wygląda z butami na obcasie i pasuje każdej kobiecie. Jest jednak strojem  całkowicie nieformalnym. Panie w średnim wieku zachęcam do noszenia mini raczej do rajstop czy pończoch, co oznacza okres jesienno-zimowym.

Zapraszam do komentowania tego wpisu.  Jeśli masz pytania, napisz do mnie!

Pozdrawiam Cię gorąco

Aneta ♥