Dziennik osobisty, czyli co się w głowie namieszało.

Dziennik to fragmenty moich zapisków, przemyśleń i zainteresowań.

Dołącz do mojego Newslettera
Co by było gdyby…?

Co by było gdyby…?

Jesteś dobra. Jesteś ważna. Jesteś mądra.

To słowa, które w książce Służące, stara Aibeleen mówi do 3-letniej May Mobly. Co by było gdybyś codziennie mówiła sama do siebie takie słowa?

Mark Manson pyta: Co by było gdybyś przestała starać się być bardziej….Bardziej szczęśliwa, bardziej seksy, bardziej bogata, bardziej….Poprzez staranie się by być bardziej…w swoich głowach pozostajemy niewystarczające.

Co by było gdyby macocha królewny Śnieżki miała odrobinę rozsądku? Roztrzaskałaby swoje gadatliwe lusterko…I poszukała sobie sojuszników jak Aibeleen, którzy uważają, że jesteś wystarczająco ładna już dziś.

Zabaw się w detektywa. Trop każde swoje narzekanie na temat swojego wyglądu. Gdy je znajdziesz, używaj słowa „ALE”. Na przykład: „Mam nadwagę, ale uczę się, jak dbać o swoje ciało i jeść zdrowo”, „Mam słabe włosy, ale mają piękny kolory i lubię ich zapach”.

Odkryłam ostatnio podejście superbetter czyli superlepiej.

Jak to jest czuć się superlepiej, nie tylko lepiej i nie tylko super, ale superlepiej? SuperBetter to sposób myślenia i sposób podchodzenia do życiowych zadań, trudności i codzienności w kategorii gry komputerowej i nauczyć się myśleć jak gracz. Nie oznacza to, że przenosisz się do życia on-line i przestajesz być tu i teraz w swojej rzeczywistości. Chodzi o to, by przyjąć kilka założeń gry komputerowej, gdy masz trudne zadanie przed sobą. Może to być choroba, trudności w pracy, depresja, chęć schudnięcia, zmiana myślenia czy trudna relacja. Może to być także codzienność, która bywa trudna i wymagająca, zwyczajnie stawiająca wyzwania, z którą zmaga się każda z nas. .
Sposób myślenia z gry komputerowej stosuj do życia, ale nie zmieniaj swojego życia w realu na wirtualny świat.

Zasady!?

Wyznacz sobie cel lub zadanie.
Poszukaj sojuszników.
Zdobywaj doładowania i supermoce.
Stwórz sobie tożsamość.
To bardzo skrócona instrukcja, lecz myślę, że sporo wyjaśnia.

Stworzyłam listę sowich doładowań, może coś uszczkniesz dla siebie?

Kawałek ciasta czekoladowego, bez mleka i glutenu robionego w domu.
Sms do/od męża: Kocham Cię!
Całus od córki na pożegnanie rano.
Lista zakupów napisana na kartce, żeby nie zastanawiać się w sklepie: Co mam kupić?
Kartka wysłana z wakacji do samej siebie na pamiątkę.

Ile zrobiłabyś dla miłości?

Ile zrobiłabyś dla miłości?

Dwanaście lat temu zakochałam się. I przez rok byłam w związku na odległość. Latałam tam i z powrotem do innego kraju. Wiele zrobiłam dla miłości. Nauczyłam się obcego języka. Wydawałam duże pieniądze na bilety lotnicze. Byłam gotowa wyprowadzić się do innego kraju, zostawić pracę, rodzinę i znajomych. Widzisz to? Mózg zalany emocjami, serce na uwięzi, brak logicznego myślenia. Dla miłości do drugiego człowieka byłam w stanie zrobić bardzo, bardzo dużo.

Czasem zapominasz o tym, że jesteś ważna.

Dziś siedzę w poczekalni gabinetu okulistycznego i mam ochotę zwiać. Już dwa razy odwołałam wizytę, bo nie lubię czekać, bo praca, bo nie teraz, bo to zawracanie głowy. A sprawa jest ważna. Oczy mam zmęczone, gdyż moja wada wzroku jest duża. Siatkówka mojego oka jest połatana i jeśli dbać o nią nie będę, to może się okazać, że się odklei. A odklejona siatkówka, to groźba ślepoty. Tak! Ślepoty! A ponieważ dużo i intensywnie ćwiczę z ciężarami, to monitorowanie siatkówki obowiązkowe! Gdyby sprawa dotyczyła mojej córki, męża, brat, matki, ojca czy przyjaciółki to biłabym na alarm i zmuszała do zapisu na wizytę, a nawet poszła z delikwentem do lekarza.

Ile robisz z miłości do siebie?

No ile? Ile robisz na co dzień? Nie egoistycznie czy z powodu zapatrzenia w sama siebie, ale tak po ludzku z potrzeby o się dbania. Ja raz w roku robię badania krwi, badania kobiece, idę do stomatologa i jak już przeczytałaś do okulisty.

Co mnie w wspiera w dbaniu o siebie?

  • Raz lub dwa razy w roku planuję w kalendarzu czas, w którym robię wszystkie potrzebne badania oraz odbywam ważne dla mnie wizyty lekarskie. Co roku jest to ten sam miesiąc, dzięki temu nic mi nie umyka.
  • Robię sobie przegląd szafy, sprawdzam stan ubrań (tropię dziury, plamy nie do sprania, wyblakłe kolory, wyrzucam porwane majtki, rozciągnięte staniki, skarpetki bez pary).
  • Planuję swoje urodziny i rocznicę ślubu. (Oczywiście urodziny bliskich też, ale nie o tym jest ten wpis) Zwykle nie jest to nic szczególnie wielkiego, ale na tyle wielkiego żebym ja czuła radość. Już samo to, że planuję i zastanawiam się trochę wcześniej niż dzień przed rocznicą, nadaje temu wydarzeniu wyjątkowości i wagi według mojego uznania.
  • Dbam o relacje, spotykam się z rodziną, dzwonię do rodziców. Przyznam, że mam ustawiony w telefonie alarm z notatką: Zadzwoń do taty! Lub Zadzwoń do mamy. I dwa razy w tygodniu to robię.
  • Razem z moim mężem praktykuję wdzięczność. Jak? Kilka lat temu, gdy mój mąż pracował na etacie, zaczęliśmy wysyłać do sobie e-maile z treścią: Dziś jestem wdzięczny za….I każde z nas wpisywało co mu w duszy gra. Na serio! Te e-maile mają już dwu letnią tradycję, wciąż je wysyłamy.
  • Dbam o piękno wokół. Lubię otaczać się ładnymi rzeczami. Gdybym miała zacząć na nowo swoją karierę, to byłabym sprzedawcą pięknych rzeczy. Za każdym razem gdy widzę piękne torebki, ubrania, meble, książki poruszające serce, filmy z duszą, zdjęcia z klimatem, to myślę sobie, że ten ktoś, kto to wymyślił realizuje moje alternatywne i tworzy piękno, na które ja nie mam czasu albo nie mam zdolności i zacięcia.
  • Proszę o pomoc i sięgam po telefon, gdy potrzebuje empatii. Dzwonię wtedy do osób, na które mogę w tej sprawie liczyć.
  • Mówię głośno NIE dziecku, mężowi, psu, sobie, złemu odżywianiu, małej ilości snu, pracy po nocy.
Czy rzeczywiście trzeba walnąć się mocno w głowę, by zacząć dobrze o sobie myśleć?

Czy rzeczywiście trzeba walnąć się mocno w głowę, by zacząć dobrze o sobie myśleć?

W filmie Jestem taka piękna bohaterka której największym marzeniem jest być piękną, ulega wypadkowi. Uderza się w głowę i na skutek tego zdarzenia zmienia się jej patrzenie na siebie. Nie zmienia się jej ciało, kształt twarzy ani kolor włosów, nie zmienia się zupełnie nic poza jej przekonaniem o sobie. Widzi siebie jako piękną i seksowną kobietę i nie omieszka tego mówić na lewo i prawo. Tylko jej wydaje się, że wygląda inaczej niż dotychczas, bo tak naprawdę fizycznie nic się nie zmienia, ale to właśnie wpływa na to jak o sobie mówi, jak realizuje swoje cele, jak się ubiera, jak traktuje swoje ciało. Miałam kilka odczuć i myśli:

Też chcę się tak walnąć w głowę, bo ta kobieta była jak torpeda: znalazła nową pracę, poderwała faceta, realizowała się…osiągała cele…

Czułam rodzaj zażenowania (!) gdy ona podrywała faceta mówiąc, że ma boskie ciało czy pokazywała publicznie swój nieidealny brzuch. Nic na to nie poradzę, nie wiem z czego to wynikało, czułam zażenowanie, jakiś rodzaj wstydu, niewygody…

Zazdrościłam jej, że umie być pewna siebie, odważna, zadowolona z siebie w pełni…

Żeby nie było, to jest amerykański film, co dla mnie znaczy trochę przerysowany, cukierkowy i wyidealizowany, a na dodatek z happy end’em…Ale baaardzo podoba mi się pomysł w jaki sposób reżyser pokazał to, co się dzieje w kobiecych głowach w dzisiejszym świecie….

Film bardzo ci polecam, szczególnie jeśli jestem fanką humoru Amy Shumer.

Co by ci ciało powiedziało?

Co by ci ciało powiedziało?

Ejjj. Przestań mi się przyglądać z takim obrzydzeniem. Ciągle jesteś niezadowolona! Tu nie tak, tam nie tak. Nic ci się nie podoba. Mam dość! Ciągle mnie krytykujesz, zamiast docenić. Beze mnie, nie ma ciebie. Gdybym dziś przestało działać, to jesteś bezsilna i bezradna….Być może przestajesz istnieć. Może wiec czas zauważać ze jestem ważne, że się liczę? Tak. Chcę docenienia. Chce byś mnie czasem pogłaskała. Podziękowała. Przyjrzała mi się i temu co mogę, co umiem, co możesz dzięki mnie osiągnąć….

A może by powiedziało?

Ejjj. Zmęczone jestem. Mam dość ciągłego biegania, alkoholu i nieprzespanych nocy. Chce mi się spać, chcę jeść, chcę na spacer, a nie na bieżnię w siłowni. Pragnę trawy, słońca, lasu, powietrza….Połóż się. Odpocznij. Posłuchaj, co mówią do ciebie inni ludzie. Odłóż smartfona i popatrz, co masz na talerzu…czy twoje jedzenie jest smaczne?

A może by ci powiedziało?

Ruchu mi trzeba, bolą mnie plecy, za mało się ruszamy. Ubrania się na mnie nie dopinają. Nie zrozum mnie źle, nic nie mam przeciwko kilku kilogramom, szczególnie przed zimą. Ale co za dużo, to nie zdrowo. Mieszkasz w bloku bez windy, a po schodach już mi ciężko chodzić.

A gdyby było zadowolone, to co by ci powiedziało?

Twoja wewnętrzna Królowa Stylu

Twoja wewnętrzna Królowa Stylu

Gdyby dziś przyszła do ciebie Wewnętrzna Królowa Stylu, to, co by ci powiedziała o tobie? Jakie rodzaje ubrań wybrałaby dla ciebie? Możesz jej zaufać, ona dobrze cię zna i jest po twojej stronie.

Stwórz sobie tablicę inspiracji. Może ona powstać jako seria zdjęć ubrań z wieszaka w galerii handlowej albo zdjęć znalezionych w gazecie. Możesz do tego wykorzystać galerię w Pinterest. Może to być kolarz faktur, kolorów, abstrakcyjnych ujęć. Chodzi o to, by rozbudzić wyobraźnię, pobawić się i poszukać, co ci w duszy gra. Na tym etapie poszukiwań nie jest ważne, czy jesteś w stanie znaleźć takie ubrania albo czy one pasują do twojej sylwetki. To jest ćwiczenie na kreatywność i wyczucie siebie. Poszukuj ubrań, których nigdy nie założyłaś, bo nie pasują do ciebie, bo się wstydzisz, bo to „zdzirowate” albo zbyt grzeczne, a mimo to miałabyś na to ochotę.

Czy zastanawiasz się jaki jest twój styl?

Nie wiesz co ci pasuje?

Wydaje ci się, że zawsze nosisz to samo?

 

Kobiety bardzo dobrze wiedzą co im pasuje, ale niestety rzadko słuchają siebie. Pytają o zdane stylistów, redaktorów mody z pism o modzie, swoich partnerów czy swoje przyjaciółki. Kobietom brak zaufania w swoje upodobania. Nic w tym dziwnego, bo od dziecka świat trenuje je w zwracaniu uwagi na to, co inni myślą i co mają do powiedzenia.

Ja wierzę, że jest takie miejsce w twoim sercu lub w małym palcu u nogi, gdzie doskonale wiesz, co lubisz i co ci pasuje.

 

Pobierz darmowy e-book:

Jak przestać ślepo podążać za modą i pokochać siebie w pełni,

by już dziś zrobić pierwszy krok w kierunku wymarzonego stylu.