Dziennik osobisty, czyli co się w głowie namieszało.

Czerwiec 2020

Zamknij oczy. Weź 3 oddechy. Nie śpiesz się.

Przypomnij sobie siebie  z dzieciństwa: jak wyglądałaś, co lubiłaś robić, co lubiłaś jeść, jak wyglądał twój pokój?

Teraz wyobraź sobie że dziś, ty dorosła, spędzasz czas ze sobą z dzieciństwa.

Gdzie jesteście? Jak wyglądacie? Co jest dookoła? Co robicie? Możecie zrobić coś wyjątkowego lub po prostu spędzić razem czas na zabawie, czy spacerze.

Weź 3 oddechy

Jakie masz uczucia? Co czujesz w ciele, gdy jesteście razem?  Jaki jest zapach dookoła? Czy czujesz podmuch wiatru? Czy słychać dźwięki? Co czujesz, gdy bierzesz za rękę siebie  z dzieciństwa? Co czujesz gdy ona na ciebie patrzy, gdy podaje ci zabawkę.

Weź 3 oddechy

Poczuj ten moment.  Poczuj wdzięczność.

Dobrze, że jesteś. Dobrze, że się urodziłaś, bo bez tego, twoje dorosłe życie nie byłoby możliwe.

Maj 2020

Na szczęście nie trzeba w dzisiejszym świecie rodzić dzieci, nie musisz być matką by się spełniać, być szczęśliwą i żyć jak chcesz. Na  szczęście, gdy dzieci wylatują z gniazda, życie kobiety-matki nie musi się kończyć. Coraz więcej z nas daje sobie prawo, do życia jak chcą bez względu na to czy mają dzieci czy nie.

Czy cieszę się, że jestem? Czy cieszę się z bycia ze sobą? Czy cię się, że widzę się rano w lustrze? Czy jest mi ze sobą dobrze?

Kobiety są uczone by być dobrymi córkami, żonami, matkami, że inni nas potrzebują i na nas polegają. Im bardziej potrzeby innych przedkładamy przed swoimi tym bardziej nam się wydaje że jesteśmy warte, dobre, lepiej o sobie myślimy.

Długo mi zajęło by odważyć się kłaść swoje potrzeby przed potrzebami innych. Za każdym razem gdy mówię, że jestem dla sobie najważniejsza boję się, że mówię coś złego i dostanę za to po głowie.

Doktor Shefali Tsabary autorka książek o świadomym rodzicielstwie mówi:

To jest czas byśmy my kobiety zmieniły wzorce, kochały się w pełni i traktowały się w pełni zasługując na dobro i szacunek. Im bardziej będziemy sobie na to pozwały tym więcej będą widziały to nasze córki i synowie.

Nauczą się jak uszanować siebie i innych. To ważne by twoja córka (albo córka twojej przyjaciółki) widziała jak matka ceni siebie i swoje życie, jak celebruje swoja autonomię. Dlaczego? Bo każdy człowiek na to zasługuje.

Maj 2020

Ekhart Tolle, autor książek: „Potęga teraźniejszości” oraz „Nowa ziemia” opowiedział kiedyś historię. Na jednym z wykładów zapytano go o to, które warsztaty rozwojowe poleca.

-Na co warto się zapisać? Co byś wybrał?-pytano. Ekhart nie umiał wybrać:

-Nie wiem. Wszystkie te kursy wydają się być bardzo atrakcyjne. Ale…-dodał:

-Gdybyś kilka razy dziennie, przez pięć minut, skupił się tylko na własnym oddechu, to za rok twoja świadomość będzie dużo wyższa niż po kilku dniach szkoleniua. I masz to za darmo.

Kwiecień 2020

Buddyjski mnich Haemin Sunim w książce Zwolnij wreszcie pisze:

W kawałku jabłka wetkniętym w śniadaniówkę mieści się cały wszechświat. Jabłoń, promienie słońca, chmury, deszcz, ziemia, powietrze, pot farmera. Samochód dostawczy, benzyna, targ, pieniądze, uśmiech kasjerki. Lodówka, nóż, deska do krojenia, matczyna miłość. To wszystko się w nim zawiera. Wszyscy we wszechświecie zależymy jedni od drugich. Teraz pomyśl o tym, co istnieje w tobie. Nosimy w sobie cały wszechświat.

I ty. I ja. I sąsiad. I koleżanka.

Wszyscy.

Marzec 2020

Od kilku lat. Może już 5 albo więcej lat, piszę dziennik wdzięczności. Codziennie zapisuję za co jestem wdzięczna. Czasem to są zwykłe rzeczy: jak dach nad głową czy spacer z psem. Ale czasem, to jest wdzięczność za to, że gdy przytulam się do męża to wciąż czuję mrówki w ciele albo, że ktoś napisał do mnie z podziękowaniem za książki.

Luty 2020

Doktor Christiane Northrup (autorka: Ciało kobiety. Mądrość kobiety) podzieliła się jakiś czas temu pomysłem na budowanie miłości własnej. Spróbuj!

Codziennie stajesz przed lustrem, patrzysz sobie głęboko w oczy, bierzesz wdech i z przekonaniem mówisz:

Kocham Cię.

I tak przez 30 dni. Nic więcej.

Styczeń 2020

Gdy miałam trzy lata zachorowałam na raka. 

W latach osiemdziesiątych, rodzicielstwo bliskości nie maiło racji bytu, wiec spędziłam 2 miesiące na oddziale onkologii bez mamy i taty. Rodzice nie mogli przebywać  ze swoimi dziećmi na oddziale. Nikt nie pamięta ile dokładnie czasu tam byłam. Moi rodzice wyparli ten czas z pamięci na długo.  Przypadkiem dowiedziała się o tym, co tak naprawdę się wydarzyło, gdy miałam szesnaście lub więcej lat. Byłam zupełne zdrowa, ale strach tamtego czasu pozostał w moich rodzicach i we mnie. Byłam wycofana i nieśmiała, a oni bali się nieustannie że: coś mi się stanie. Słyszałam to bardzo często.

Od zawsze, a może właśnie od czasu w szpitalu, chciałam być karateką.  Bruce Lee i Jean Claude van Damme byli moimi idolami. Serwowałam długie kopniaki z obrotem mojemu bratu, do czasu aż zaczął mi oddawać. Często śniłam o kobiecie. Stała w szarych, szerokich spodniach z płótna, białej koszuli i kimonie z materiału identycznego jak spodnie. Prawą nogę lekko wysuwała do przodu w wykroku, obie dłonie przenosiła na prawą stronę a w nich trzymała połyskujący miecz z ostrzem skierowanym do góry. Miała długie, siwe włosy spływające po ramionach, spokojna twarz z odrobiną zmarszczek wokół oczu. Czoło miała gładkie, oczy niebieski i bardzo mi się podobała. Marzyłam by być jak ta kobieta. Nie znałam takich kobiet, nie było ich w książkach które znałam, nie było ich filmach o bohaterach.

Gdy dziesięć lat temu, stanęłam nad brzegiem Bałtyku w białych, szerokich spodniach, niebieskiej koszuli z kapturem i białym szafraku z drewnianym mieczem japońskim w dłoni, pomyślałam, że moje marzenie się spełniło. 

Grudzień 2019

Pierwszy raz kubeł zimnej wody, moje EGO dostało lata temu, gdy przeczytałam książkę, którą napisał  Ken Willber. Jej tytuł brzmiał: Boomerities. W skrócie, książka pokazuje współczesny świata rozwoju osobistego, czy jakiś rodzaj tendencji w nim. A mianowicie: ganiasz z warsztatu rozwojowego na warsztat, a w między czasie psychoterapia, praca z ciałem i medytacja, tarot i inne numerologie. Dodatkowo stosujesz NVC, NLP, reiki, dwupunkt i inne tajemniczo brzmiące podejścia. Nie zrozum mnie źle, nie mam nic przeciwko rozwojowi osobistemu, sama zaliczyłam niejeden warsztat czy szkolenie. I niejeden  z nich polecam, ale z umiarem i troską o siebie i swój portfel.

Rozumiem, że współcześnie czasem rozwój osobisty traktujemy jak jedzenie typu fast food: szybko i dużo. I wydaje nam się, że na pewno pomoże. Już zawsze będziemy piękni, młodzi, bogaci, a praca będzie dawała nam jedynie sens i radość, bez stresu czy zbędnej biurokracji.

Guzik prawda!

Od jakiegoś czasu nie chodzę na warsztaty rozwoju osobistego. Czułam się jak worek pełen ziemniaków, do którego ktoś na siłę wpycha kolejne warzywo, a on pęka w szwach. I mało tego, chełpiłam się, że tak wybrałam, że jestem lepsza, bo teraz robię sobie detoks od warsztatowania się. Nie potrzebuję tego!

I pewnej nocy obudziła mnie myśl: Zachowujesz się jakbyś pozjadała wszystkie rozumy. To był ten kolejny raz, kiedy (mam nadzieję) mój wewnętrzny narcyz dostał kopa w dupę.

Listopad 2019

Co by powiedział o tobie twój pies? Albo twoja przyjaciółka? Co mówi, gdy widzi cię bez makijażu albo w codziennych ciuchach? Czy to ma znaczenie? Czy się liczy? Opowiedz o sobie oczami przyjaciela, wroga lub zwierzęcia. Co w tobie lubi? A czego nie lubi? Dlaczego się przyjaźni właśnie z tobą? A co mówi, gdy słyszy że nie jadasz śniadania, a  w zamian za to pijesz kawę i w piżamie palisz papierosa na mrozie?

Ja biję na alarm, wkurzam się. Wiem. Wiem. Każdy  człowiek realizuje swoje potrzeby jak umie i chce. Jedną z moich nadrzędnych wartości jest troska. Dlatego nie umiem przejść spokojnie obok mówienia o sobie, że jestem głupia albo gruba. Nie umiem nie reagować, gdy ktoś z mi bliskich osób nie dba o ciało albo o zdrowie. Denerwuje mnie, gdy widzę swoją przyjaciółkę z papierosem na mrozie bez skarpet, a jedynie w samych kapciach. Dlaczego?

Bo moje doświadczenie jest takie, że gdy nie dba  o siebie, to za chwilę zabraknie jej czy jemu siły na kontakt i relację ze mną czy innymi ludźmi. Zmęczenie, otumanienie, brak energii, frustracja i krytycyzm: oto co wkrada się w świat ludzi, gdy nie dbają o siebie regularnie. Czy to egoizm? Nie wiem, może.

Wrzesień 2019

Dziś podzielę się z Tobą czymś co przeczytałam ostatnio.

Znasz opowieść o japońskim mistrzu uczącym, czym jest zen? Jeśli nie, to posłuchaj. Pewnego dnia mistrz przyjmował naukowca, który przyszedł, żeby dowiedzieć się czegoś o zen. Mistrz z pieczołowitością przygotował herbatę. Gdy zaparzyła się, napełnił gościowi filiżankę, ale nie przestał nalewać, kiedy woda utworzyła menisk, a następnie zaczęła ciec na spodeczek i matę. Naukowiec przyglądał się temu skonfundowany, aż w końcu nie mógł już dłużej znieść widoku przelewającej się wody i powiedział do skupionego mistrza: „Przelałeś, mistrzu. Wybacz, że ci o tym mówię, ale więcej już się do filiżanki nie zmieści”. Mistrz przestał nalewać, odstawił czajniczek i patrząc gościowi w oczy z tajemniczym uśmiechem powiedział: „Mój drogi, twoja głowa jest jak ta filiżanka. Masz umysł pełen opinii, domysłów i przypuszczeń. Jakże mam pokazać ci, czym jest zen, jeśli najpierw nie opróżnisz filiżanki?”

Naukowiec był mądry – zrozumiał.

Dlaczego o tym mówię?

Bo dziś, w dobie mediów społecznościowych  nasze głowy pełne są opinii i wyobrażeń na temat samych siebie i innych. Na temat tego jak trzeba i należy wyglądać, zachowywać się, pracować, co jeść, jak spędzać czas oraz co myśleć.

Lipiec 2019

Wydawało mi się, że umiem słuchać siebie i innych. Medytuję, badam swoje ciało, uczę się empatii….bla bla bla…ale bywa, że nie słyszę wszystkiego. Moja biologia się zbuntowała. Wygląda na to, że moje mistrzostwo w dbaniu o sobie jest niewystarczające, bo ciało potrzebuje więcej luzu, relaksu i uwagi. Moja tarczyca się ‘psuje’, to sygnał ode mnie do mnie o uważności.

Jeszcze więcej uważności?

Poszłam do specjalistki. Zalecenia? Między innymi regularnie wizyty…. W lesie. W lesie!!! Nie u psychologa. Nie u masażysty. Nie na siłowni. Tylko w lesie. Jak dla mnie zalecenia szyte na miarę, bo mam kłopot z braniem leków hormonalnych.

Dość długo las ‘przegrywał’ z pracą czy obowiązkami. Potraktowałam, więc las jak spotkanie biznesowe i umawiam się na konkretną godzinę z drzewami.

Witaj. Mam na imię Aneta. Piszę dla dzieci i dorosłych

Mój dziennik jest fragmentem moich zapisków, przemyśleń i zainteresowań. Jeśli chcesz czytać więcej, zapraszam Cię do czytania newslettera StyLOVE Listy Elektroniczne. 

Pobierz fragment książki dla kobiet i zapisz się do newsletter’a.  Listy ode mnie wpadną raz w tygodniu do Twojej skrzynki  by poprawić Ci nastrój.

 

Dziękuję za ostatni list. Wzruszył mnie, bo ja dopiero niedawno odkryłam, że mogę dbać o siebie. Tak długo dbałam głównie o innych.

∼ Monika K.

Aneta, twoje listy, teraz w tym czasie, są dla mnie jeszcze większym doładowywaczem dobrej energii. Takim dobrym paliwem na cały dzień czy dni. Czasem kierunkiem działania, złapania optyki, w którą stronę iść…

-Sylwia

Dostaję na skrzynkę dużo newsletterów i Twój był chyba najbardziej autentycznym jaki do mnie wpadł ostatnio. Ale w ogóle to miło zobaczyć, że za biznesem stoi prawdziwy człowiek.

∼Aneta Ch.