W nocy Święty Mikołaj zostawił prezenty. Ogromną książkę o przygodach dzieci w dżungli i flamastry.

Lulu patrzy szeroko otwartymi oczami, a radość hula w jej sercu. Dziś mikołajki – z tej okazji dziewczynka ma ochotę nie tylko założyć czapkę Mikołaja, lecz także założyć coś wyjątkowego.

Dawno temu Lulu wymyśliła, że zakładanie dwóch różnych skarpetek to świetny pomysł. Pomysł pojawił się, gdy pewnego ranka, w pośpiechu szykując się do przedszkola, nie mogła znaleźć skarpetek do pary. Włożyła więc dwie różne. Ten wybór nie dość, że urozmaicił jej strój, to jeszcze bardzo spodobał się kolegom i koleżankom. Do dziś dzieci z dawnej grupy, choć od dwóch lat nie spotykają się w przedszkolu, wkładają na co dzień różne skarpetki.

– Super pomysł! – zawołała mama. – Dawno nie nosiłaś dwóch różnych skarpetek. Myślałam już, że zapomniałaś o tym.

Tego dnia Lulu powędrowała do szkoły w jednej skarpetce w niebieskie paski i drugiej w paski zielone. Siedzi teraz na ławce w szatni w szkole i zmienia buty.

– A dlaczego masz różne skarpetki? – dziwi się mama Julki, która stoi obok. Nagle oczy wszystkich osób w szatni kierują się na stopy Lulu.

„Chcę się schować – myśli Lulu. – Chcę nie być. Wszyscy patrzą na mnie i na pewno się śmieją”.

– Bo… – zaczęła cicho i nieśmiało. – Bo… Ja lubię się tak ubierać.

Lulu czuje się skrępowana. Zupełnie nie wie, co myślą inni; wydaje jej się, że patrzą na nią, a ich twarze naśmiewają się z niej i drwią.

Mama Julki uśmiecha się wprawdzie, ale się nie śmieje.

– Wiesz – odzywa się zachęcająco – gdy byłam dziewczynką trochę starszą od ciebie, bardzo lubiłam Pippi Langstrumpf. Kochałam czytać o jej przygodach. To dzięki niej zaczęłam nosić dwie różne skarpetki.

Słysząc to, Lulu podniosła głowę i zerknęła na dzieci w szatni.

– Ale fajny pomysł! – odezwał się radośnie Julek. – Nie wpadłem na to! Nie musiałbym co rano szukać dwóch takich samych skarpetek! Może mógłbym też nosić różne buty? – rozpromienił się chłopiec.

– To głupie – odpowiedział mu Olek i wzruszył ramionami. – Dwie różne skarpetki? Ja bym tak nie chciał – dodał i wyszedł z szatni.

– A moja mama nie zgodziła się na różne skarpetki – rzekła Pola. – Powiedziała, że tak się nie chodzi, wiec ja noszę takie same.

– Też bym tak chciał – wtrącił Grześ. – Tak jest wyjątkowo. Chciałem tak się ubrać przedwczoraj, ale bałem się, że inni z klasy będą się ze mnie śmiali.

„Hmm… – pomyślała Lulu. – Czyli dzieci mają różne myśli, niekoniecznie śmieją się ze mnie. Nie wiem, dlaczego pomyślałam, że będą się śmiały”.

Nagle zadzwonił dzwonek i dzieci rozbiegły się do swoich klas.

Bibi siedzi w chatce Bibi i popija kakao. Lulu znowu przekradła się do Leśnego Zakątka ze swojej bajki, żeby odwiedzić swoją przyjaciółkę i z nią porozmawiać. Opowiedziała jej o spotkaniu w szatni i o tym, co z tego wynikło.

– Wiesz – powiedziała – tak sobie myślę, że czasem nam się wydaje, że ktoś coś o nas myśli, a przecież może być kompletnie inaczej! I zresztą tak właśnie często jest… Warto to sprawdzić, bo nasze myśli, interpretacje, domysły zabierają nam energię i moc. Stajemy się nieśmiali i wycofujemy się, a jak sama mówisz, dzieci i dorośli mają różne zdania na temat skarpetek nie do pary.

– Nie wiem, dlaczego uznałam, że dzieci będą się śmiały. Bałam się, że tak będzie. Bycie w centrum uwagi jest dla mnie trudne. Nie wiem, co zrobić, i mam ochotę uciekać.

– Czyli to jest pytanie o to, jak być taką, jaką się chce i kiedy się chce, bez zwracania na siebie uwagi. Jak być sobą i być bezpieczną?

– Jak móc oddychać swobodnie i bez obaw wybierać to, co się chce.

I Lulu i Bibi uśmiechnęły się. A Bibi dopytała jeszcze przyjaciółkę.

Wiesz zastanawiam się, co mogłabyś zrobić by na przyszłość pamiętać o tym doświadczeniu i zamiast wierzyć domysłom w głowie sprawdzić co się dzieje by móc być sobą w pełni i do tego bezpieczną.

Lulu zamyśliła się. Po czym z radością podskoczyła w górę i zrobiła dwa piruety:
-Wiem, wiem, namaluję portret samej siebie z wielkim sercem i chmurkami myśli dookoła mojej głowy. A od serca będą biegły promienie dokoła mnie i do chmurek z myślami też.
-Co za pomysł!- zakrzyknęła Bibi- A kiedy to zrobisz?

-Może teraz? – zapytała Lulu a Bibi kiwnęła głową. Obie udały się na poszukiwanie farb, fartuszków, pędzli, kubeczków na wodę i kartek. I już za chwilę siedziały ubrane w fartuszki, Bibi w zielony w żółte paski, a Lulu w różowy z biała falbanką. Obie rysowały. Bo Bibi też chciała mieć taki portret dla samej siebie, tak na wszelki wypadek, jakby i ona pogubiła się kiedyś w domysłach i myślach.

5 1 vote
Article Rating
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x