Pewnego dnia wszyscy zostali w domu. Rodzice nie poszli do pracy, a Lulu nie poszła do szkoły. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że był poniedziałek. A potem wtorek, a potem środa. Mama i tata używali słów „wirus” i „zagrożenie”. Byli wyraźnie zaniepokojeni, choć nieustannie uśmiechali się do Lulu.

Mama nie umiała sobie znaleźć miejsca. Jak to zwykle ona, gdy ma dużo myśli w głowie, to kręci się po domu i mało mówi. Zabiera się do czyszczenia piekarnika albo myje lodówkę. Zawsze gdy mamę coś trapi, to Lulu to czuje, nawet jak mama nic nie mówi. W takich chwilach mamie pomaga to medytacja. Siada wtedy w pokoju na kostce do jogi i medytuje. Zwykle potem jest bardziej spokojna i pogodna. Tym razem też tak było, ale mimo to mama niewiele się odzywała.

Tata usiadł do komputera i pracował. Jakby go nie było. Ale jego zmarszczka na czole zrobiła się wyraźna i głęboka, myślał o czymś wytrwale. Albo po prostu pracował.

Lulu trochę się bała, trochę nie rozumiała co się dzieje, bo świat wyglądał zupełnie normalnie. Ale rodzice byli niespokojni, a ona sama nie mogła iść na plac zabaw, ani pojechać na wycieczkę szkolną.

– Może jednak to coś groźnego? – Poczuła, że Strach wlewa się do jej ciała,  jakby zaczynając od małych palców u nóg wypełniał ją do środka. Lulu zupełnie nic nie wie o tym wirusie.

Bywa tak, że rodzice, podobnie jak dzieci, potrzebują wsparcia. Mama ma przyjaciółkę. Znają się od bardzo, bardzo dawna. Ciocia Empatia jest bardzo mądra. Tak przynajmniej się wydaje, bo gdy mama rozmawia z Empatią, potem częściej się uśmiecha, jest spokojna i z łatwością odpowiada Lulu na ważne pytania. Ciocia Empatia mieszka w cichym i spokojnym zakątku, blisko lasu. Z otwartym sercem słucha dorosłych i dzieci. Jest ciekawa, co je trapi, niepokoi, cieszy i zajmuje.

Mama bez wahania pyta ją o zdanie. I dziś rano mama usiadła w swoim ulubionym fotelu, wzięła telefon w dłoń i zadzwoniła do Empatii.

– Hej. Cieszę się, że odebrałaś. – brzmiał głos w słuchawce mamy.

I bardzo długo rozmawiały.

Gdy mama skończyła rozmowę, zaczęła krzątać się po kuchni by przygotować obiad. Lulu pobiegła ochoczo do kuchni i usiadła przy stole

– Wiesz mamo – powiedziała Lulu – ty i tata jesteście jacyś tacy zdenerwowani. Nie chodzicie do pracy, a ja do szkoły. To bardzo dziwne – mama spojrzała na córkę, usiadła na krześle obok niej i słuchała cierpliwie. –Podobno, nie wiem, bo nie widziałam go na oczy, ale na świecie panuje jakiś wirus.

– Tak. Też o tym słyszałam – przyznała mama.

– Wiesz, zastanawiam się, co to wszystko znaczy. Nic nie rozumiem – mama milczała, uważnie słuchała dziewczynki i nie przerywała.

– Co to jest ten wirus? Nie wiem, jak wygląda.

– Wirusów nie widać, o ile nie użyjesz mikroskopu – stwierdziła rzeczowo mama. – Wirusy mogą wywoływać choroby jak na przykład grypę.

– Czy ten wirus powoduje grypę?

– Nie. Ten powoduje inny rodzaj choroby. Dobrze znany jest wirus grypy, który ją powoduje. Pamiętasz, jak miałaś grypę? Gdy chorowałaś na tę chorobę, miałaś gorączkę i leżałaś w łóżku. Niektóre wirusy znamy, a ten jest nowy i tego wirusa nie zna, bo nie jest zbadany. Lekarze i naukowcy prowadzą badania, by wymyślić szczepionkę lub lek, który pomoże go leczyć. Jednak to wymaga czasu. – Lulu słuchała uważnie. Rozumiała coraz więcej, ale pytań miała wciąż dużo:

– Wiesz, nudzę się w domu. Czy muszę w nim być? Już tak długo nie widziałam babci ani dziadka, ani koleżanek.

– Rozumiem, chciałabyś wyjść z domu i spotkać się z koleżankami – Lulu kiwnęła głową. – Na razie to nie jest możliwe, bo podstawowym lekarstwem na obecną sytuacje jest zostać w domu i nie zarazić się wirusem.

– Ale ja nie jestem chora? Dobrze się czuję – zauważyła dziewczynka.

– No tak, to wydaje się nie być logiczne, ale jak już mówiłam nie znamy tego wirusa, nie wiadomo jak go leczyć, więc musimy czekać cierpliwie, najlepiej każdy w swoim domu, żeby się nie zarazić.

– Ale ja nudzę się, nie chodzę do szkoły. Na początku cieszyłam się, że są wakacje, ale teraz brak mi koleżanek. Poza tym, nie lubię, gdy tata uczy mnie historii, bo staje się nudna i nic z niej nie rozumiem. Jak długo to potrwa?

– Nie wiem kochanie, dlatego musimy być cierpliwi. – powiedziała czule mama. – Wyobrażam sobie, że czujesz bezsilność, zagubienie i pomieszanie. Możesz być zniecierpliwiona i zła jednocześnie. Uczucia, jakie się w nas pojawiają, to normalna sprawa. Każdy z nas ma do nich prawo.

Lulu była ciekawa, rzeczywiście czuła dużo uczuć jednocześnie.

– Co to znaczy groźny? Czy to znaczy, że umrzemy?

– Wiesz, wszystko ma swój koniec – mówiła spokojnie mama – ale nikt nie ma zamiaru teraz umierać. Trzymajmy się zaleceń takich jak mycie rąk i przebywanie w domu i mam nadzieję, będziemy mogli cieszyć się zdrowiem i sobą nawzajem jak najdłużej.

I przyszedł Spokój (tak, to uczucie). On zwykle cicho wchodzi. Porusza się powoli i z wdziękiem, ma delikatne rysy twarzy, duże oczy i spokojną buzię. Spokój siada obok Lulu i nic nie mówi, tylko głęboko oddycha i trzyma ją za rękę. Lulu oddycha powoli i głęboko, a ciało delikatnie rozluźnia się i relaksuje. Czuła, że Spokój jest coraz bardziej obecny, co dodawało otuchy. Jednak wciąż pojawiały się wątpliwości.

– Wiesz, mam zadane bardzo dużo lekcji. Jest tego tak dużo, że czasem się obawiam, że nie uda mi się wszystkiego zrobić.

– Przede wszystkim potrzebna jest cierpliwość. A potem systematyczna i regularna praca. Zaufaj mi, jestem pewna, że powoli i z czasem nadrobisz wszystkie zadania. Poza tym, zawsze możesz z koleżankami odrobić lekcje, wystarczy, że zadzwonicie do siebie i włączycie kamerkę.

– O to super pomysł! – wykrzyknęła Lulu i klasnęła w dłonie. –Lubimy z dziewczynami odrabiać lekcje razem, jest raźniej i ciekawiej.

– Dlaczego mimo, że nie chodzimy do szkoły, to mamy tak dużo lekcji do zrobienia?

– Nikt nie chce, by choroba się rozprzestrzeniała, dlatego nie chodzisz do szkoły, a ja i tata nie chodzimy do pracy. Natomiast to nie są wakacje i dlatego dzieci kontynuują naukę. A dorośli pracują z domu, jeśli tylko mają taką możliwość

Rozmawiały długo, aż pytania Lulu się wyczerpały. Skończyły rozmowę, a dziewczynka czuła się spokojniejsza i bardziej zrelaksowana. Spojrzała na mamę i powiedziała:

– Mamo czy ty się boisz? – Mama była zaskoczona, spojrzała córce prosto w oczy i powiedziała:

– Jestem zaniepokojona, bo ta sytuacja jest dla mnie zupełnie nowa. Ale cierpliwie czekam na czas, kiedy wszystko wróci do normy – uśmiechnęła się. Po czym dodała: – A tymczasem możemy wspólnie oglądać filmy, czytać książki i grać w gry.

– No! I kuchnia jest taka czysta, posprzątałaś chyba każdy zakamarek – zaśmiała się Lulu i przytuliła się do mamy.

– Wiesz, mam pomysł. – Teraz mama klasnęła w dłonie. – Może zrobimy listę rzeczy, które możemy razem robić w czasie bycia w domu, a które robimy rzadko albo wcale, albo za mało.

Lulu przyniosła kartkę z bloku i kolorowe mazaki, po czy razem z mamą wymyśliła listę ulubionych zajęć na nudę i czas nicnierobienia.

Spokój siedział obok nich i głęboko oddychał. Radość przysiadła się na drugim końcu stołu i cieszyła się, że lista zajęć na nudę jest taka kolorowa. Uczucia były bardzo obecne i żywe. Można je było poczuć. Zabawa i Ciekawość czekały na pierwszą od tygodni wspólną, mamy i Lulu, grę w warcaby.

Konsultacja psychologiczna:

psycholog i psychoterapeuta dziecięcy Anna Szczepaniak

psycholog i psychoterapeuta Paulina Michalik

Warto przeczytać artykuł

1 1 vote
Article Rating
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x