Przyszła złość. Rozczochrana, z wykrzywioną buzią, w czerwonej sukience w czarne kropki. Krzyczy i tupie. Może się wydawać brzydka. Zła jest i nie dba o to, jak wygląda. Szuka zaczepki. Długo jej nie było, nie zwracano na nią uwagi. Nie zwracała uwagi Lulu, mama, tata.  Złość przyszła do Lulu, nie miała wyjścia, bo Lulu nie słuchała jej. Już dość długo Lulu nie słuchała  wewnętrznego głosu, który mówi, że dziewczynka nie lubi brokułów. Znudziły się jej. Woli buraki, ale Lulu nie powiedziała mamie, bo nie chce jej zrobić przykrości. Mama tak dużo pracuje. A  poza tym, gdy Lulu mówiła, że może coś innego by zjadła, to słyszała, że brokuły są zdrowe. I już! Hmmm, mama też nie słuchała.

Tym razem, przy stole złość wskoczyła na sąsiednie krzesło, gdy Lulu zobaczyła brokuły. Wskoczyła, nagle i nie było już wyjścia. Lulu zamachnęła się  widelcem i zrzuciła brokuły na podłogę.

-NIE CHCĘ! NIE BĘDĘ TEGO JADŁA!-krzyczała

Babcia westchnęła, a mama zmieszana podniosła brokuły ziemi.

-Nie wolno tak! Oj, brzydka dziewczynka- słychać głos babci.- Mama się tak napracowała! Nie można tak, zjedz, bo mamie będzie przykro.

-Tak, jestem zła i brzydka- szepnęła złość, a jej sukienka zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. –Nie chce zrobić przykrości mamie, chcę żeby ktoś usłyszał, że chcę coś innego.

-Nie zgadzam się na rzucanie brokułami, jeśli nie chcesz, to ja chętnie zjem! Ja lubię brokuły. Co się dzieje? Nie smakuje?-odezwała się mama.

-Nie będę tego jadła-szeptała dalej złość-Już mówiłam, nie lubię, chcę coś innego.

Złość przychodzi dość niespodziewanie. Czasem wyskakuje zza drzewa albo wchodzi przez okno. Czasem jest mała, malutka a innym razem, sięga Lulu do czubka nosa. I często krzyczy NIE! NIE! NIE!

Nagle złość zeskoczyła z krzesła i  zaczęła kręcić się w kółko.

-A gdyby tak złapać ją w sieć na motyle. Może by się uspokoiła?-pomyślała Lulu i pobiegła do pokoju.

A tym czasem, złość rozczochrana, z wykrzywioną buzią, w czerwonej sukience w czarne kropki. Krzyczy i tupie. Może się wydawać brzydka. Zła jest, nie dba o to jak wygląda. Szuka zaczepki. Kręci się w kółko i kręci, aż nagle wpada do pokoju Lulu.

-A mam cię!-woła Lulu i rzuca na złość siatkę na motyle.-Jak się nie będę złościć to nie będę złościć to nie będzie awantury. –pomyślała Lulu.

Ale złość rośnie, jest większa i większa, aż siatka na niej pęka a sukienka jest jeszcze bardziej czerwona, a kropki większe i większe.

-Hmmmm-zadziwia się Lulu, trochę się boi i nie wie, co ma zrobić.

Złości w prawdzie już nie ma, ale jest wściekłość, bo siatka na motyle nadaje się do łapania motyli żeby je obejrzeć i wypuścić ,a nie do łapania złości.

-Co zrobić?-Lulu drapie się za uchem  i w brzuch-Czemu ta złość nie znika?-Dziewczynka bierze oddech i siada na podłodze bezsilna i pogubiona. Zdziwiona patrzy i patrzy. Nic nie robi, po prostu patrzy.

I nagle, coś się zmienia. Oczy Lulu robią się większe i większe, a ona sama zaskoczona.

Wściekłość się wścieka i złości. I kręci się i kreci w kółko. Po chwili, a może dwóch czy trzech, wściekłość znika, a w pokoju kręci się i kręci złość. Coraz wolniej i wolniej, coraz mnie wściekle i z mniejszą złością.

Aż wreszcie siada ciężko na podłodze. BUM! Zdziwiona patrzy na Lulu dużymi oczami. Zmęczyła się? A może już się nie złości?

Mama patrzy ma Lulu, po czy siada obok na podłodze.

-Hmmm, co się dzieje kochanie?-pytam

Lulu patrzy na mamę dużymi oczami i nic nie mówi. Jest zdziwiona.

-Widzę, że złość dziś przyszła? –Lulu kiwa głowa i kładzie ją na kolanach mamy. Ta głaszcze dziewczynkę po włosach i mówi: -Wiesz. Mam takie doświadczenie, że zwykle złość przynosi nam wiadomość. Ona pojawia się, gdy nie słuchamy czegoś ważnego.

-Tak, wiem. Ona  dziś nie chciała jeść brokułów. Nie lubię na razie brokułów, dużo ich ostatnio jadłam i mi już nie smakują.

-Rozumiem. Nie wiedziałam, że już ci nie smakują.

-Moja złość chciała czegoś innego i tak się zezłościła, że mnie zaskoczyła. Nie chciałam jej czuć i słuchać, więc pomyślałam, że jak ją złapię w siatkę na motyle i schowam do szafy to zniknie.

-I znikła? –zapytała mama?

-Nieeee! Przyprowadziła wściekłość- Lulu wzdycha. –Oj, nie o to mi chodziło. Nie można ignorować uczuć. –westchnęła drugi raz.

-Lepiej jest ich słuchać, bo jak się wsłuchasz, to usłyszysz o jakich potrzebach uczucia do ciebie mówią.

–No tak! Pamiętam, już o tym rozmawiałyśmy -Lulu siada obok mamy- Wiesz…zrozumiałam dziś, co to znaczy pobyć z uczuciami.

-Tak?-mama podniosła brwi do góry.

-No wiesz! Pobyć! Nie rzucasz siatki na motyle tylko patrzysz na uczucie.

-No i co?

-Uczucie maleje, oswajasz się z nim, a ona przestaje rosnąć i rosnąć tylko maleje, a nawet może zniknąć.

Złość usiadła obok mamy i Lulu. Nie chce by zapomniały, że jutro na obiad brokułów już nie chce. Wolałaby coś innego. Siedzi i jest obecna. Nie złości się jak poprzednio. Po prostu sobie jest. Nikomu nie zawadza. I nigdzie się nie wybiera.  Na razie.

A potem zobaczymy.

Foto: Daria Dróżdż

0 0 vote
Article Rating
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x