Lulu urosła. Jej nogi są dłuższe. Ręce i nawet włosy ma dłuższe niż jakiś czas temu. Dlatego spodnie, które leżą w szafie w jej pokoju, stały się za krótkie. Sukienki uwierają pod pachą, a spódniczki cisną w pasie.

I tak się dodatkowo złożyło, że w kuchni zabrakło masła i mąki. Czyżby to miało coś wspólnego z tym, że Lulu urosła? W każdym razie, odkrywszy to wszystko, mama i tata oraz Lulu poszli w sobotę na zakupy.

Istnieją takie miejsca, gdzie jest głośno i ruchliwie. Gdy tam jesteś, otaczają cię kolorowe przedmioty, gra głośna muzyka, jest dużo dorosłych i dzieci. Nie ma tam drzew i trawy, ale ściany, szyby, sklepy, zakupy, ogłoszenia przez megafon i jedzenie. To jest przyjemne miejsce. Choć nie dla każdego. Ale można tam zjeść lody, zrobić zakupy, spotkać inne dzieci i ich rodziców, iść do kina, wylosować kulkę w automacie i kupić nową lalkę albo zeszyt do matematyki. I mimo że to nie jest plac zabaw, to można tam pobiegać, dotykać, oglądać, jeść i kupować. Aż się w głowie kręci, tyle się tam dzieje.

Bywa, że gdy zbliża się Gwiazdka albo Dzień Dziecka, takie miejsce wprawiają w zachwyt nie tylko dzieci, lecz także dorosłych. Oczy i usta same otwierają się z podziwu na widok kolorów, kształtów, zabawy, promocji i okazji. A z głębi serca wyrywa się głośne: ŁAŁ!

Lulu nie lubi mierzyć ubrań w sklepie. Bywa, że jest jej za ciepło albo się nudzi. Czasem ubranie gryzie. Innym razem jest za luźne. Jednak po kilku próbach Lulu znalazła takie, które pasuje. UFF! Potem jest obiad i są lody. Pojawia się jednak Zmęczenia. Głowa Lulu robi się ciężka od liczby zdarzeń, ramiona ciążą w dół do podłogi, a nogi coraz częściej chcą odpocząć. Ale bez przesady. Jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, że nie ma czasu na Zmęczenia. Lulu odgania Zmęczenie ruchem ręki jak natrętną muchę.

Potem są kolejne zakupy: makaron, ryż, masło i koniecznie mąka na naleśniki. W międzyczasie pojawia się ekscytacja i niewiadoma, bo zaraz za chwileczkę Lulu wylosuje sobie kulkę w automacie. Radość, to uczucie, stoi obok Lulu i trzyma mocno kciuki, żeby był ładny kolor.

— Oj, nie! Miała być czerwona — woła Rozczarowanie.

Żółtego Lulu przecież zupełnie nie lubi. Mimo że z kolorem żółtym wszystko jest w porządku, to Lulu nie lubi go i już. Rozczarowanie i Złość robią niezadowoloną minę i ciężko siadają na podłodze. BUM!

Zwykle prezenty Lulu dostaje z wyjątkowej okazji. Takich jak urodziny, Gwiazdka albo Dzień Dziecka. Ale bywają dni, kiedy mama zgadza się na „coś małego”. I dziś jest ten dzień. Lulu powoli, z Zachwytem i Radością obok siebie, wchodzi do dużego sklepu z zabawkami.

Ach! Ach! Wszystko w sklepie jest nowe i ładne. Prawie wszystko się chce mieć. Trudno powiedzieć, czym jest „coś małego”. Jak je wybrać?

Zmęczenie znowu stało się bardzo obecne. Stoi obok Lulu. Jego buty są duże i ciężkie, jakby urosły i były pełne kamieni. Jego stopy ledwie odrywają się od ziemi. Szura nimi i co trochę się potyka o własne nogi.

Ciało Lulu lekko swędzi i piecze. Lulu drapie je i pociera, ale to nie pomaga. Ciało Lulu swędzi i piecze coraz mocniej i mocniej, jakby w środku brzucha siedział wielki gorący kamień wyjęty z ogniska. W głowie wirują wiry. Są jak trąby powietrzne albo krążące galaktyki. A w gardle? W gardle siedzi kulka, która przeszkadza i uwiera.

Nie da się tego wytrzymać, Lulu rzuca się na podłogę i mocno, z całej siły macha rękami i nogami, bo ciało swędzi i piecze nie do wytrzymania. Może uda się te odczucia wyrzucić, odrzucić i wypchnąć z ciała. Lulu bardzo się stara, żeby tak było. Bum. Bum. Tup. Tup.

-Nie. Nie. Nie chcę. Nie lubię.

Lulu macha i wierzga nogami, krzyczy i piszczy. Oj, nie! To nie jest przyjemne ani dla Lulu, ani dla mamy i taty, ani dla ludzi dookoła. Oni sami czują podobnie, ale z jakiegoś powodu jeszcze tego nie zaważyli.

Mama poczuła Zmęczenie, do tego Frustrację i coś w rodzaju Zażenowania.

Szczęka jej się zacisnęła, ramiona zapadły i ciało się napięło. Mama marzy o tym, by wyjść ze sklepu, na powietrze i do przestrzeni. By nie widzieć spojrzeń innych dorosłych oraz dzieci i nie słyszeć ich słów.

A słowa nie pomagają:

— Jaka niegrzeczna dziewczynka… Bezstresowe wychowanie, kto to widział… Niech pani uspokoi to dziecko… Kto to widział, żeby pozwalać na takie zachowanie… Czemu jesteś taka niedobra…

W głowie mamy huczy i dudni. Chce wyjść, już teraz, natychmiast.

Bardzo trudno jest opanować ciało, gdy w głowie huczy i dudni.

Mama pakuje szybko wszystkie rzeczy do torby. Pogania tatę i Lulu. Jest zdenerwowana, zła i chce uciec bardzo daleko. Oj, mama potrzebuje zrozumienia i wsparcia. I Lulu potrzebuje zrozumienia i wsparcia. I tata także. I, zapewne, wielu ludzi dookoła nich.

Mimo że na zewnątrz jest przestrzeń i słońce, to ciało wciąż swędzi i piecze, a w głowie dudni i huczy.

Lulu wciąż ma ochotę wierzgać i tupać oraz krzyczeć i piszczeć, żeby pozbyć się tego okropnego odczucia w ciele.

Irytacja, Złość, Frustracja i Zmęczenie ciągle są bardzo obecne.

– Nie można lekceważyć uczuć – odezwała się mama

-Oj tak-westchnął tata– One zwykle dają sygnały i przypominają, czego nam trzeba.

Lulu nic nie mówiła, tylko słuchała.

-Dziś, uczucia przypomniały, że być może za dużo nam zdarzeń i przeżyć, atrakcji i niespodzianek:-dodała mama.

-Idziemy do domu?-zapytała Lulu.

I poszli!

A po drodze, w czasie spaceru, ciała powoli, powolutku przestały swędzieć i piec, głowy im się uspokoiły, a dobre nastoje wróciły do serca.

DROGI CZYTELNIKU!

Jeśli chcesz, wraz ze swoim dzieckiem znaleźć odpowiedzi na ważne pytania, to czytaj moje bajki. Bajki to ciekawe opowieści i historie, które przynoszą świadomość, miłość i dobry czas dla rodziny.

Pobierz bezpłatnie E-BOOK’a z bajką dla swojego dziecka i zapisz się do newsletter’a.  Zapraszam każdą mamę, ciocię, kobietę do czytania mojego DZIENNIKA

Foto: Daria Dróżdż

5 1 vote
Article Rating
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x